Ahoj przygodo
![]() |
| Źródło: https://flashbak.com/wp-content/uploads/2016/04/15th-May-1937-group-of-female-hikers-wave-goodbye-outside-Waterloo-Station-1280x987.jpg |
I tak
właśnie czas przeciekał mi przez palce. Jeden
dzień mieszał się z drugim, i nie różnił się zbytnio od tego
następnego. Oczywiście imałem się wielu rzeczy i próbowałem
swoich sił w niezliczonej ilości miejsc. Przez cały ten czas
szukałem pracy idealnej, takiej, która odpowiadałaby mi pod każdym
względem. W sumie to nie wiem co mną kierowało, bo taka praca nie
istnieje (szok!).
Pewnego
dnia jednak coś się we mnie zmieniło. Nie mówię, że dostałem
jakiegoś olśnienia. Nie odwiedziły również we śnie żadne duchy
minionych albo przyszłych świąt, które nakazałyby mi zmienić
moje postępowanie. Żadna terapia szokowa, nic z tych rzeczy.
Poczułem wewnętrzną potrzebę zmian i zdecydowałem się działać
póki się nie rozmyślę.
Nigdy
nie byłem człowiekiem, jakby to powiedzieć, spontanicznym. Należę
do tych ludzi, którzy zazwyczaj wszystko planują i trzymają się z
góry określonego planu. Spontaniczność jest jednak potrzebna w
życiu, ponieważ nie wszystko się zawsze tak układa jakbyśmy
chcieli. Spontaniczność niesie ze sobą swoistą radość, której
i ja chciałbym się nauczyć.
Plan
jest prosty – od dziś spełniam swoje marzenia. Sprawdziłem swoje
konto bankowe i przetrzepałem wszystkie skarpetki w poszukiwaniu
jakiś zaskórniaków i pieniędzy na tzw. „czarną godzinę”.
Zebrana suma nie powaliła mnie może z nóg, ale pozawalała na
stosunkowo bezstresowe podróżowanie przez jakiś czas.
Przepatrzyłem swoją garderobę, wybrałem najważniejsze rzeczy i
wpakowałem je do walizki. Ciężko jest trochę zmieścić
trzydzieści parę lat życia do walizki niewiele większej niż
przeciętna kuweta kota. Nic jednak nie było w stanie zepsuć mojego
entuzjazmu. Przed wyjazdem uprosiłem przerażającą sąsiadkę z
dołu aby podczas mojej nieobecności podlewała moją dżunglę w
mieszkaniu, kupiłem bilet lotniczy i ruszyłem w nieznane.

Komentarze
Prześlij komentarz