Lewo czy prawo?
![]() |
| Źródło: https://www.thebmc.co.uk/Handlers/ArticleImageHandler.ashx?id=5783&index=0&w=605&h=434 |
Nie
do końca udało mi się uciec od alpinizmu. W rezultacie, po wielu
nieudanych próbach zatrudnienia się w jakiejś innej dziedzinie,
wylądowałem w parku rozrywki. Moim jakże bardzo odpowiedzialnym
zadaniem była praca przy ściance wspinaczkowej. No szczyt marzeń.
Z ośmiotysięczników spadłem na oślą łączkę, trudno. Praca
może i nudna, ale może stabilna. Przynajmniej się trochę na tym
znam, więc praca wydawała mi się łatwa.
Nic
podobnego. Najwięcej problemów pojawia się tam, gdzie się ich
najmniej spodziewasz. Już pierwszego dnia usłyszałem od kierownika
bardzo miłe słowa: „Nikogo tu nie obchodzi, że jesteś byłym
alpinistą. Rób swoje i nie wywyższaj się”. Cóż za przyjemny
człowiek, nie ma co. Grunt to przyjazna atmosfera w pracy. Pomimo,
że z natury jestem raczej opanowanym człowiekiem, jestem z siebie
wyjątkowo dumny, że w tamtej chwili nie wybiłem mu kilku przednich
zębów.
Ale
najbardziej to chyba zadziwili mnie sami klienci. Momentami nie
wiedziałem czy się śmiać czy płakać. Część geniuszy przyszła
na skałkę wiedząc, że ma lęk wysokości. Moim faworytem chyba
była pani i z lękiem wysokości i strasznie długimi szponami,
którymi spokojnie mogłaby otwierać puszki z konserwami. Kolejni
nie odróżniali ręki prawej od lewej, dzięki czemu wszystkie moje
rady i wskazówki kończyły się fiaskiem. „Po pana prawej czy
mojej prawej?”. No błagam, to każdy ma inną? Oczywiście z
uśmiechem na twarzy starałem się dokonać niemożliwego i wspierać
tego osobnika w walce w drodze na szczyt. Żeby kompletnie nie
oszaleć i nie zwyzywać kierownika, szybko odszedłem z pracy. To
nie dla mnie.

Komentarze
Prześlij komentarz